W ostatnich latach nasze obyczaje związane z życiem codziennym i towarzyskim przeszły ogromną rewolucję. Coraz częstsze podróże i dłuższe pobyty za granicą pokazały nam wiele ciekawych form konsumpcji. Firmy z całego świata rozpoczynające działalność w Polsce przyniosły ze sobą nowe zachowania kulinarne i nieznaną dla nas organizację posiłków.

Bywają sytuacje gdy przyjaciele zapraszają nas na brunch, a  koledzy z pracy namawiają na wspólne zjedzenie lunchu.  Jaka jest różnica?

Brunch (ang. breakfast + lunch) to posiłek jadany późnym rankiem lub wczesnym przedpołudniem (w godzinach od 10 do 11:30), w czasie którego spożywa się produkty zarówno typowo śniadaniowe, jak i właściwe obiadom. Wywodzi się z tradycji anglosaskiej, ma wiele cech wspólnych z szeroko znanym w kuchni polskiej drugim śniadaniem.  Brunch to obyczaj typowo miejski łączony z weekendowym lenistwem. To świetny pomysł na niezobowiązujące spotkanie z przyjaciółmi.  Brunch często zastępuje śniadanie,  szczególnie w weekendy, gdy śpimy dłużej. Co podać na brunch?  Naleśniki, tarty, omlety (na słodko jak i na słono) doskonale wpasują się w formę brunchu,  uzupełnieniem może  być ładnie podana kawa i herbata.

Lunch to z pewnością nie jest śniadanie, nie jest też obiadem.  Pora lunchu to około godziny 13.00. Sam lunch trafił do nas razem z anglosaskim modelem prowadzenia biznesu. Może dlatego bywa, że ma wydźwięk czysto praktyczny. To posiłek przy którym załatwia się interesy  i omawia ważne kwestie. Tak wczesna pora lunchu wskazuje, że powinien być raczej lekki. Mogą to być kanapki lub lekka sałatka z dodatkiem mięsa, raczej nie schabowy z kapustą.

Czy jadamy jeszcze zwykle drugie śniadania i obiady? Patrząc na ofertę modnych lokali gastronomicznych, to jeśli nam się zdarzy jadać drugie śniadanie, czy obiad, odbywa się to częściej przy domowym stole, niż w restauracji w mieście.  Czy to źle? Popularność tych form kulinarnych wskazuje, że brunche i lunche staja się kulinarną i towarzyską codziennością. Nie oznacza to wcale, że nie wspominamy z rozrzewnieniem drugich śniadań, pakowanych przez babcię do szkolnego tornistra.