Trwa właśnie Letni Rajd Citroënów. Tę niezwykła imprezę już po raz piętnasty organizuje Stowarzyszenie Citroën Klub Poznań.


Klub istnieje od 2001 roku. Rok później zorganizowany został pierwszy rajd w polskiej Wenecji na Pałukach. Od tej pory odbywa się on w każdy ostatni weekend sierpnia, za każdym razem w nowym miejscu.


- Przy okazji rajdów staramy się pokazywać ich uczestnikom różne zabytki i miejsca - najczęściej Wielkopolski. W tym roku, ponieważ w nazwie stowarzyszenia mamy Poznań, postanowiliśmy pokazać to miasto - mówi Jolanta Płocka, członkini stowarzyszenia.


Uczestnicy tegorocznej edycji rajdu przybyli z całego kraju: z Wrocławia, Białegostoku, Szczecina, Warszawy czy Kazimierza nad Wisłą. Nie zabrakło też gości z Czech i Francji. Zapraszani są nie tylko właściciele pojazdów, ale także potencjalni nabywcy.


W ciągu roku stowarzyszenie organizuje w sumie pięć rajdów: w styczniu, w marcu na powitanie wiosny, w ostatni weekend sierpnia, we wrześniu oraz 11 listopada o 11.00 - na pożegnanie sezonu kaczkowego. A dlaczego "kaczkowego"?


- Kaczkami nazywamy Citroëny C2CV, ponieważ podczas skręcania samochody te kolebią się na boki niczym kaczuszki. Stąd taka pieszczotliwa nazwa - wyjaśnia nam Jolanta Płocka.


Pierwszą kaczkę wyprodukowano w 1948 roku. Jej prototyp zbudowano jednak już przed wojną. Produkcja trwała aż do 1989 roku, więc te najmłodsze modele mają 25 lat. Jak mówi członkini stowarzyszenia, ceny kaczek nieustannie rosną:


- Citroëny C2CV są coraz droższe, ponieważ coraz więcej ludzi chce je mieć. Kiedyś cena kaczki do remontu wynosiła około 5 tys. euro. Dzisiaj trzeba na nią wydać około 30 tys. zł.


Najbliższy po poznańskim rajd odbędzie się w Czaplinku już we wrześniu. Wszystkich fanów kaczek oraz tych zainteresowanych ich nabyciem - w imieniu członków stowarzyszenia serdecznie zapraszamy.


Więcej informacji o klubie znaleźć można na stronie http://www.citroenklub.pl.