Nasze miasto było w tym roku gospodarzem imprezy już po raz czwarty. - To wielkie wyróżnienie dla Poznania. O status gospodarza Wings for Life stara się wiele miast na całym świecie. Nam udało się kolejny rok z rzędu - podkreśla Andrzej Białas, dyr. Gabinetu Prezydenta w urzędzie miasta, który otworzył tegoroczny bieg.

Wings for Life to charytatywny bieg rozgrywający się jednocześnie w 24 lokalizacjach na całym świecie. Jedyny, w którym nie ma założonego dystansu, każdy z uczestników pokonuje tyle, ile zdoła, zanim dogoni go "ruchoma meta" w postaci samochodu pościgowego.

Łącznie na całym świecie do udziału w tegorocznej edycji Wings for Life zgłosiło się 155 288 osób. Na starcie w Poznaniu, który już po raz czwarty jest jednym z gospodarzy tego wydarzenia, stanęło ponad 5,5 tys. osób.

W Poznaniu wygrał Tomasz Walerowicz, który przebiegł prawie 85 km, pokonując swój ubiegłoroczny rekord o ponad 13 km.

Globalnym zwycięzcą Światowego Biegu Wings for Life został poruszający się na wózku Szewd, Aron Anderson. Startował w Dubaju gdzie w niesprzyjających warunkach, przy bardzo wysokich temperaturach, poruszający się na tradycyjnym wózku inwalidzkim Szwed, pokonał 92 km i 600 metrów, pokazując, że Wings for Life to bieg, w którym nie ma żadnych ograniczeń. Drugi w światowej klasyfikacji był Polak, Bartosz Olszewski, który zwyciężył w Mediolanie, gdize pokonał ubiegłorocznego globalnego triumfatora imprezy Giorgio Calcaterrę. Kolejny ogromny sukces polskich biegaczy to zwycięstwo Dominiki Stelmach w stolicy Chile Santiago, która wygrała tam w kategorii open, dodatkowo kończąc bieg na pierwszym miejscu wśród kobiet na świecie. Polak - Jacek Ciełuszecki - wygrał też w Wielkiej Brytranii. 

To jest właśnie najpiękniejsze w tym projekcie, że każdy ma indywidualny sportowy cel, natomiast wszystkich łączy cel charytatywny tej imprezy. Zawodnicy robią więc jednocześnie coś dla siebie i dla innych - mówi ambasadorka biegu w Poznaniu Monika Pyrek. - Myślę, że świadomość tego, że ten wysiłek przysłuży się rozwojowi badań nad rdzeniem kręgowym, dodaje sił wszystkim zawodnikom. Ponadto fakt, że możemy poznać tu ludzi z tego typu urazami sprawia, że zbliżamy się do nich, uświadamiamy sobie skalę tego problemu, z którym się zmagają. Im z kolei daje poczucie, że nie są sami - podkreśla.