Niektóre parówki śpiewają nam z ekranów telewizorów, inne kuszą atrakcyjnymi cenami ze sklepowych półek. Dzieci je uwielbiają, dorośli się nimi zajadają. Czy słusznie?


Producenci robią wszystko, by przekonać klientów do kupna tego produktu. Nierzadko dostępne są wersje parówek przeznaczonych dla dzieci - te mają zwykle sympatyczniejsze, kolorowsze opakowania, z których wesoło migają kolorowe slogany.


Magiczna moc etykiet


Tymczasem niekoniecznie "parówki dla dzieci" powinny być jedzone przez nasze pociechy. Nie dajcie się zwieść krzykliwym opakowaniom - najważniejsze to czytać to, co napisano drobnym druczkiem, czyli ETYKIETY.


A te kryją sporo niespodzianek. Wiele parówek, zwłaszcza tych najtańszych, zamiast z prawdziwego, pełnowartościowego mięsa - zrobiono z MOM-u, czyli mięsa oddzielonego mechanicznie.


Morze Ohydnej Mazi


MOM to nic innego jak resztki mięsa przyklejone do kości. Kawałki kości wieprzowych oraz kurczaka są mielone w specjalnych maszynach, a następnie tak powstałą masę przeciska się przez sita, które oddzielają kości od innych tkanek. Miazgę tę stanowi w połowie tkanka mięśniowa, a w połowie tkanka łączna i zmielone kości. Apetyczne?


No właśnie. Zapewne nie dalibyście tego nawet bezpańskiemu psu, a co dopiero swojemu dziecku.


Im dalej, tym gorzej


MOM to nie jedyna pułapka, która czeka na amatorów parówek. Często dodaje się do nich tzw. emulsję, czyli zmielone skórki. Jej zawartość w parówkach nie powinna przekraczać 10 proc., a jak jest w praktyce? Lepiej to dobrze sprawdzić.


Do parówek dodawanych jest też wiele polepszaczy, które poprawiają ich wygląd i smak. Dla dzieci szczególnie niebezpieczne są fosforany (E450-E452), które powodują pęcznienie białka, przez co umożliwiają dodanie do parówek większej ilości wody. Fosforany utrudniają przyswajanie wapnia - tak istotnego dla rozwoju najmłodszych.


Nie taka parówka straszna


Czy to więc oznacza, że z parówek należy definitywnie zrezygnować? Ależ skąd! Kluczem jest wspomniane już czytanie. Czytanie etykiet.


W parówce powinno znajdować się nie mniej niż 50 proc. mięsa, jednak najlepiej wybierać takie, które w swoim składzie mają minimum 80 proc. mięsa. Wówczas można być spokojnym, że to, co jemy my i nasze dzieci, jest po prostu dobre.


Kieruj się złotą zasadą: im mniej, tym lepiej. Im krótsza lista składników, tym produkt lepszej jakości. Wskazówką może być też cena: dobre parówki nie mogą kosztować mniej niż 10 zł za kilogram. Kupowanie tańszych wyrobów śmiało można nazwać truciem siebie oraz bliskich.


Uwaga!


Kupując parówki, koniecznie zwróć uwagę na producenta. Wybierając wyroby znanych i szanowanych firm, nie musisz się bać o ich jakość.


Jeśli parówki, które kupujesz w markecie czy delikatesach nie mają etykiety, z której możesz dowiedzieć się czegoś o ich składzie, koniecznie spytaj, od jakiego producenta pochodzą.

Warto przyjrzeć się też ofercie mniejszych masarni mięsnych, ponieważ niektóre z nich produkują wędliny w naturalny sposób i nie dodają do nich konserwantów.


Gotowi? W takim razie - na zakupy!

Jest to nic innego jak resztki mięsa przyklejone do kości. Kawałki kości wieprzowych oraz kurczaka są mielone w specjalnych maszynach, następnie tak powstała masa jest przeciskana przez sita, gdzie następuje oddzielenie kości od innych tkanek. W ten sposób powstaje miazga, której skład to do 50% tkanka mięśniowa, natomiast resztę stanowi tkanka łączna oraz zmielone kości i chrząstki.

http://bonavita.pl/parowki-z-czego-sa-zrobione-ile-maja-kalorii-iczy-sa-zdrowe