Od dłuższego czasu oszuści podający się za przedstawicieli znanej spółki proponują „korzystniejsze warunki umowy”. Ostatnio widziani byli na osiedlu Oświecenia.

O zdarzeniu portal epoznan.pl poinformował niejaki pan Piotr. Jak pisał: – Właśnie trafił do mnie „oszust” podający się za pracownika ENEA w celu podpisania nowej umowy na energię elektryczną, dzięki której będę mniej płacił. Od razu wiedziałem ze to wałek i że podszywa się pod ENEA. Natychmiast wezwałem policję.

Przyłapani na gorącym uczynku

Poinformowani o tym zdarzeniu funkcjonariusze szybko zjawili się na miejscu, jeszcze gdy fałszywi pracownicy tam byli. - Niestety okazało się, że dwoje mieszkańców naszego osiedla dało  się nabrać oszustom. Policja przy nich znalazła podpisane umowy. Policja skontaktowała się z tymi osobami i uświadomiła ich o tym, że padli ofiarą oszustów. Państwo ci zgłosili oficjalne zawiadomienie oszustwa na policji. Potwierdzili oni, że ci ludzie przedstawiali się jako pracownicy firmy ENEA i działają w ich imieniu – mówił pan Piotr.

Czytelnik tak opisuje proceder: – Młody człowiek puka do drzwi i przedstawia się jako pracownik ENEA. Informuje, że w ostatnim czasie wysłano do mnie aneks odnośnie zmiany cen, które mają wzrosnąć od lipca. Jeśli nie doszedł, to teraz jest dobry czas, aby dziś podpisać nową umowę. Takowy pracownik następnie wyjaśnia korzyści wynikające z umowy.

Co na to policja?

Jak informowała Iwona Leszczyńska z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej: – W tej chwili policjanci ustalają okoliczności tego zdarzenia. Oczywiście relacje stron dotyczące podpisania umowy są rozbieżne. Będziemy przesłuchiwać osoby mające związek z tą sprawą - zapewnia. - Niestety największym problemem jest to, że nie czytamy umów przed ich podpisaniem. A trzeba pamiętać o tym, że liczy się to, co zawarte jest w umowie, a nie to, co słyszymy w rozmowie z osobą, która daje nam umowę do podpisania.

A sama ENEA?

Już w grudniu Sławomir Krenczyk, rzecznik ENEA, w rozmowie z epoznan.pl mówił: – Jeżeli nasz przedstawiciel pojawia się u państwa w domu, jest to tylko inkasent, który przychodzi spisać liczniki. W żadnym innym celu. Nie oferujemy naszych usług czy produktów bezpośrednio w domach. Zapytajmy tego człowieka jak się nazywa i jaką firmę reprezentuję. Jeśli twierdzi, że ENEA - niech pokaże identyfikator. Rozmawiając o nowej ofercie, poznajmy wszystkie szczegóły. Jeśli akwizytor nas straszy, że zaraz będą podwyżki, albo że zaraz będziemy płacić o połowę mniej, powinna nam się zapalić czerwona lampka.

Im szybciej, tym lepiej

Miejski Rzecznik Konsumentów radzi ofiarom oszustów, aby jak najszybciej z takich umów rezygnowali. Zgodnie z prawem mają na to dwa tygodnie.